W ostatnim czasie moją uwagę przykuły dwa sklepy internetowe. Oba kierowane bardziej do pań niż do panów (chociaż w jednym i drugim sklepie znajdują się kategorie dla mężczyzn). Pomysły opierają się o kolekcjonowanie drobnych, designerskich ozdób. Dodatkowo konsument ma możliwość tworzenia swoich indywidualnych zestawów – kompletuje je z dostępnych elementów. Pierwszy to S.T.A.M.P.S., znajdziemy w nim kolorowe zegarki, w których można zmieniać tarcze i paski. Ich sprzedaż prowadzona jest w skali międzynarodowej i posiada kilkunastoletnią tradycję. Drugi sklep to Lilou -  jego głównym produktem są medaliki, na których można wygrawerować napis (można z nich stworzyć bransoletkę, czy zawieszkę na klucze). Sklep został założony w Polsce około dwóch lat temu i tutaj skupia swoją działalność. W przypadku obu biznesów produkt jest praktycznie jeden, a celem jest wciągnięcie kupującego w regularne nabywanie kolejnych.

"S.T.A.M.P.S. Time to change"

Początki S.T.A.M.P.S. sięgają 1996 roku, kiedy Andreas Schweneker i Peter Gschwind wymyślili projekt zegarków – w kształcie znaczków pocztowych. Stroną techniczną zajął się jeden z twórców zegarków Swatch. Ideą było tworzenie różnych projektów zegarków, które – dokładnie tak jak znaczki pocztowe – można zbierać. Początkowo samoprzylepne tarcze były sprzedawane za pośrednictwem sklepów zegarmistrzowskich i partnerów. W ramach rozwoju firmy powstały markowe salony oraz sklep internetowy. W Polsce S.T.A.M.P.S. obecne jest od 2007 roku – prowadzony jest sklep online, oraz kilka salonów w większych miastach. Pojedyncze "stempelki" kosztują przeważnie 79 zł, można również kupować je podwójnie (dwa znaczki połączone są wtedy wspólnym motywem). Do kolekcji potrzebny jest również nośnik – sklep oferuje całkiem spory wybór pasków i sznurków. Na stronie firmy przybywa nowych znaczków, klienci dokupują kolejne zegarki, czy paski. W swojej ofercie posiadają kolekcję dla kobiet, mężczyzn, a także dzieci.

zegarki S.T.A.M.P.S., źródło: stamps.eu

"Be my LILOU"

Marka Lilou powstała ponad 2 lata temu, wtedy pomysłodawczyni Magdalena Mousson-Lestang, wykonywała na niewielką skalę dedykowane bransoletki – autorka obdarowywała nimi znajomych. Informacja o tej oryginalnej biżuterii rozchodziła się pocztą pantoflową, znajomi przyprowadzali znajomych. Przełomowym momentem dla Lilou był artykuł opublikowany w jednym z prestiżowych magazynów.  Po pierwszej publikacji w prasie właścicielka marki zaczęła dostawać po kilkaset maili dziennie, skutkiem tak dużego zainteresowania było uruchomienie sklepu internetowego. Na stronie sklepu skomponujemy swój zestaw: medalik Lilou może być przypięty do rzemykowej bransoletki, ale również do kluczy, czy do torebki. Kolekcje są przygotowane dla pań, panów oraz dzieci. Jest to produkt, który w pewien sposób uzależnia :). Fani tej marki kupują coraz to nowe medaliki, noszą po kilka bransoletek, czy wisiorków.

bransoletka Lilou, źródło: Lilou.pl

 

W ciągu ostatnich kilku miesięcy bardzo wyraźnie widać dynamiczny rozwój tej firmy, na pewno pomaga rekomendacja znanych osób.  Warto wspomnieć chociażby o przygotowaniu projektu tej biżuterii przez jednego ze znanych projektantów mody – Dawida Wolińskiego. Firma gości często w mediach, otwiera także kolejne salony w off-linie. Póki co zostały uruchomione 4, ale wszystko wskazuje na to, że będą otwierane kolejne. Na profilu firmy na facebooku widać duże zaangażowanie ze strony klientów (a w zasadzie klientek :)). Panie wklejają zdjęcia swoich nowych nabytków Lilou, dopytują o to kiedy ich zamówienie będzie zrealizowane, zachwycają się biżuterią. Firma w dobry sposób dba o swój wizerunek – jeśli ktoś poskarży się na np. wyblakły sznureczek, natychmiastowo otrzymuje informację, że może liczyć na wymianę. Mimo tego, że produkt nie jest tani (najprostsze zestawy kosztują około 100 zł)  z całą pewnością dużą część klientów tego sklepu stanowią osoby, które nie poprzestaną na jednym zakupie.

Oba biznesy opierają się na wypromowaniu unikatowego produktu – wykreowanie marki jest tutaj kluczowym aspektem. Klient tworzy komplet z wybranych przez siebie półproduktów. Dzięki rozwijaniu biznesu w sieci marki docierają do szerokiego grona odbiorców. Mimo funkcjonowania tradycyjnych salonów, sklep internetowy odgrywa bardzo dużą rolę. Firmy pozyskują cały czas nowych klientów, ale również silnie przywiązują do siebie kupujących, którzy systematycznie nabywają ich produkty. Obserwując obecny, międzynarodowy zasięg marki S.T.A.M.P.S. pozostaje nam czekać, aż nasz rodzimy biznes wypłynie na szerokie wody :).

Popularne wyszukania